Errata: Kilka osób słusznie zwraca mi uwagę, że Marek Migalski nie jest socjologiem, ale politologiem. Mój błąd, Natomiast uwagi, odnoszące się do socjologii jako nauki tym bardziej odnoszą się do politologii.
Errata: Kilka osób słusznie zwraca mi uwagę, że Marek Migalski nie jest socjologiem, ale politologiem. Mój błąd, Natomiast uwagi, odnoszące się do socjologii jako nauki tym bardziej odnoszą się do politologii.
Panie Łukaszu!
Odsłuchując rozmowę z prof. R. Kozłowskim, można się dowiedzieć, że został on niedawno poinformowany przez kolegów pracujących w rejonie Kutna, iż potwierdzają wcześniejsze badania zespołu prof. Sokołowskiego, o występowaniu w tym rejonie wielu zasobów energetycznych, w tym dużych zasobów gazu ziemnego.
Złoża pod Kutnem są oceniane na około 700 mld m3, a ich wartość to 250 mld euro.
To pierwszą informację nazwali wiadomością radosną.
Drugą, nazwaną przez nich smutną, że koncesje dostał jakiś koncern amerykański. Z tej samej rozmowy wynika, że urzędnicy rządowi wydali już dotychczas ponad 100 koncesji dla podmiotów zagranicznych.
Jeżeli to zestawić z działaniem rządu na wszystkich innych polach (gospodarka, nauka, zdrowie, oświata itp.), można śmiało postawić tezę, że ekipa POstubecji ma za główne zadanie skasowanie państwa polskiego, a Polaków uczynić pariasami w Europie.
Ciekawi mnie, jak sprawy wyglądają w temacie sprzedaży ziemi (nieruchomości) obcym podmiotom.
Być może wygląda to jeszcze gorzej. Dobrze by było, aby tym tematem zainteresować posłów PiS.
Czy ktoś może potwierdzić te informacje.
Czy Wy jako dziennikarze, nie możecie zająć się ważniejszymi sprawami, niż te które prawie wszyscy bez przerwy prezentujecie? Następuje niesamowite szkodzenie Polsce przez obecną ekipę PO-PSL, a Pan się martwi poglądami dr Migalskiego. Przecież Pan ma też swoje poglądy, każdy ma swoje.
A dr Migalski będzie dla mnie i tak bardziej wiarygodny niż np Gowin, czy inny Palikot, czy będzie należał do PiS-u czy też nie. To tylko przemówia na jego korzyść, że chce działać politycznie w sytuacji tragicznych i bardzo szkodliwych dla Polski rządów PO-PSL.
PS. Rozmowa w pliku mp3 na stronie: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=11152
Pozdrawiam
zostac dziennikarzem?
Sadzi pan, ze gdyby Migalski zostal dajmy na to Lisem, to zrobilby lepiej niz zostalby europoslem? Moim zdaniem ta druga kasa jednak znacznie mniej smierdzi.
Ktoś kto chciałby, żeby Polska uwolniła się w końcu od PRLowsko-sowieckiej bezpieki?
Od "Nocnej Zmiany" wiemy, że jedynie Kaczyńscy, Olszwski, Macierewicz, jednym słowem jedynie PIS i przyjające mu środowiska mają wolę, aby to zrobić. Mam prawdę mówiąc coraz większy żal do środowiska dziennikarskiego, że tak aktywnie bierze udział w tworzniu tego "matrixu", gdzie post-UBeckie partie polityczne traktowane są jak legalne siły polityczne. Zdrajca jest zdrajcą Panie Łukaszu. To, że Tusk policzył wtedy głosy, dało mu dzisiaj pozycję premiera. W wolnej od bolszewickiej agentury Polsce, nie miałby szans.
Doktor Migalski został przez proferów niezwykle uhabilitowanych skazany na infamię. Poszukał sobie innych kolegów. Teraz oficjalnie będzie politykiem. Lepsze takie czytelne rozwiązanie niż wyczyny niezwykle uhabilitowanego pana Czapińskiego Janusza, który oczywiście politykiem nie jest. Pozdrawiam.
na uczelni i postanowil dzialac majac nadzieje na skutecznosc swego dzialania w PiS?
Na pewno nie - napisałbym dokładnie to samo. Z jedną różnicą: gdyby dr Migalski odmaszerował do PO, to zapewne wcześniej nie miałby kłopotów na uczelni, a więc nie byłoby żadnego listu otwartego w jego obronie.
Na pewno nie - napisałbym dokładnie to samo. Z jedną różnicą: gdyby dr Migalski odmaszerował do PO, to zapewne wcześniej nie miałby kłopotów na uczelni, a więc nie byłoby żadnego listu otwartego w jego obronie.
Marek Migalski, przyjmując propozycję startu do Parlamentu Europejskiego z listy PiS, podważył własną wiarygodność.
Problem w tym, że krok Migalskiego nie oznacza tylko, że od teraz przestaje on być w swoich ocenach i interpretacjach wiarygodny.
Z drugiej jednak strony czysto subiektywne wrażenie pozostaje kiepskie.
-Po przeczytaniu takich perełek, i wielu jeszcze innych, wybranych z tego tekstu, moje wrażenie czysto subiektywne o braku obiektywności p. Warzechy w tym i w innych tekstach zostało ugruntowane. Oznacza to że od teraz przestaje on być w swoich ocenach i interpretacjach wiarygodny.
Nie rozumiem, dlaczego jest tak, że naukowcy mogą sobie do woli startować z list najróżniejszych partii i nic nie tracą na wiarygodności, natomiast start z listy PiS-u natychmiast przekreśla cały ich dorobek. Przykłady "niezależnych ekspertów", którzy oprócz "niezależnych opinii" prezentowanych w mediach, równolegle sporządzali opłacane przez partie ekspertyzy podał Migalski w wywiadzie dla Rzeczpospolitej, który zapewne Pan zna. Przykładów naukowców na listach partyjnych też pewnie potrafiłby Pan wskazać więcej - poza Roszkowskim, Śpiewakiem i Migalskim. Dlaczego tylko Migalski w pańskich oczach "podważył swoją wiarygodność"?
Kiedyś w tvp info zaproszony młody ekspert komentował rewelacje Palikota na temat homoseksualizmu Kaczyńskiego w taki mniej wiecej sposób, że Platforma powinna mieć do Palikota żal, że "spalił" temat świetnie nadający się w kampanii wyborczej. Ten pan pewnie nie startuje z list Platformy, więc będzie nadal traktowany jako obiektywny i niezależny naukowiec "bez poglądów". Natomiast Migalski, chwalac pewne działania Kaczyńskiego, jeszcze zanim PiS zaczął tworzyć swoją listę do Europarlamentu zasłużył sobie na miano "pisowskiego politologa".
Czy odpowiada Panu także podział dokonywany przez Niesiołowskiego na dziennikarzy i "dziennikarzy pisowskich" - z założenia niewiarygodnych (dawniej w Wyborczej podobnie napiętnowani byli "dziennikarze prawicowi")? A podział na historyków i "młodych historyków z IPN-u", którzy nie mają prawa zajmować się historią? Wszystko to przecież jest michnikowskim określaniem i piętnowaniem wroga, ktorego należy przeciwstawić "normalności".
"Powie ktoś, że socjolog jest przecież naukowcem, zatem powinien interpretować wydarzenia zgodnie z naukowymi kryteriami."
Po raz kolejny mamy tu problem dobrego nazewnictwa, niestety w języku polskim nie ma rozróźnienia pomiędzy arts/humanities i science - człowiek zajmujący się i jednym i drugim to naukowiec. Niestety bo "nauka" jaką robi politolog nie ma wiele wspólnego z "nauką" jaką robi np. fizyk.
To jest błąd z punktu widzenia wiarygodności gloszonych do tej pory pogladow. Jako chyba jedyny socjolog - komentator, występujacy często w mediach, prezentował opinie, które nie pokrywaly się z utartym bełkotem tzw. opiniotwórcczego środowiska naukowego w stylu prof. Kika i jemu podobnych. Już w piątek pozwoliło to śmieciowi o nazwisku Tomasz Lis pastwić się nad Migalskim określając go jako marnego apologety pisowskiego.
Notka przypomina mi moją rozmowa z Leskim, który wysuwał podobne argumenty. Niestety są one bez poparcia. Po pierwsze, kto Pana zdaniem powinien iść do Polityki- Ci którzy posiadają przygotowanie, czy Ci którzy go nie posiadają? Po drugie, gdyby prof. Haliżak uzsłyszał, że Pan, jako wytrawny dziennikarz mówi o MM jako o socjologu to by dostał zawału- Pan jako absolwnt SM powinien znać tą różnicę, która jest mniej więcej taka jak pomiędzy matematykiem a biologiem (oba ścisłe-prawda?)- co jest dość istotne przy rozmowie na temat startu MM na parlamentarzystę europejskiego.
NIestety czytając Pana mam ostatnio coraz większe wrażenie, ze ulega Pan pozbawionym obektywizmu siłom które przeszkadzają. Mówię niestety , ponieważ wiem na ile Pana stać.
Szkoda
Nawet jeżeli środowisko naukowe nie wiedziało, że Migaliski prowadził zakulisowe rozmowy z PiS, to słuchając od ok. 2 lat eksperckich wypowiedzi Migalskiego, krajnie nieuczciwych i pro-pisowskich, wiadomo było że skończy on w tej partii.
Migalski brylował za Urbańskiego w TVP info. TVN24 brało go za eksperta kiedy chciało dowalić PO. Dokonania naukowe Migalskiego też sprowadzają sie do nic nie znaczących cytowań. Cieszę się że w końcu ten facet przestanie wystepować w telewizji jako niezależny politolog tylko jako PiSowski polityk.
Jego pro-pisowskie wybryki telewizyjne były policzkiem dla prawdziwych poiltologów. Skompromitowały ten zawód. Nie dziwię się, że środowisko naukowe go odrzuciło. Docenci marcowi już byli i nie sprawdzili się jako naukowcy.
Po raz kolejny ze zdziwieniem słucham o wielkim dorobku naukowym dr Migalskiego.
Znałem kilku magistrów, którzy mieli więcej publikacji i to nie w takiej śmiesznej nauce jaką jest politologia.
Adam Michnik nie jest politykiem jest obiektywnym dziennikarzem. Proszę podać mi jeden tytuł gazety która jest obiektywna wobec wszystkich stron podziału politycznego ?
niby z tego migalskiego politolog a zachował sie jak sztubak. potwierdził wszem i wobec swoją partyjność zanim jeszcze dostał od pisu potwierdzenie kandydowania do pe. wyobrażmy sobie teraz jego wiarygodnśc jako politologa kiedy nie dostaje sie do pe (całkiem możliwe) i zechciałby kontynuowac kariere naukową.
jaki pis taki politolog.
pozdro, s.
Przykład, który Pani podaje, jest nieadekwatny. Trzymając się podobnej dziedziny (choć to nie najlepsze porównanie, ale Pani zaczęła): X zostaje oskarżony o kradzież batonika. My go bronimy, bo mamy pewność, że nie ukradł. Trzy tygodnie później X oznajmia, że wstąpił do Yakuzy. Czy to znaczy, że ukradł batonik? Nie. Ale sytuacja jest dwuznaczna i nieprzyjemna.
Obiektywny komentator to bzdura. Żaden publicysta przy zdrowych zmysłach nigdy nie będzie twierdził, że jest "obiektywny". Wyważa Pan otwarte drzwi.
Nie zrozumiał Pan mojego tekstu. Proszę przeczytać jeszcze raz.
"Stanąć po stronie prawdy"? Nie róbmy tu przedszkola, bardzo proszę.
1. Dorobek naukowy obecnie podlega parametryzacji
- za artykuly z listy filadelfiijskiej - od 10 do 40 pkt
- za ksiazke w jez polskim - 12 pkt (dzielone, jesli byl wspolautor)
- za redakcje ksiazki - 8 pkt (dzielone, jesli byl wspolredaktor)
- za artykul w polskich czasopismach naukowach - od 1 do 6 pkt
- za rozdzial w ksiazce - 2 pkt
biorac pod uwage to, ze wiekszosc ksizek Migalskiego to wspolredakcje, a artykuly (za wyjatkiem jednego rozdzialu w ksiazce) sa w polskich, niskopunktowanych czasopismach - to w sumie Migalski ma umiarkowany dorobek punktowy
Zgodnie z obecnym stanem rzeczy - parametryzacja nie obejmuje jeszcze awansow (ale np. oceny okresowe pracownikow). Ten umiarkowany dorobek bylby wystarczajacy w wiekszosci przypadkow. Mowiac krotko - jest cos na rzeczy z szykanowaniem Migalskiego, ale nie nalezy on do orlow w dziedzinie nauki
2. Srodowisko politologow krytykuje Migalskiego, gdyz jego teksty mialy charakter dyskusyjny. Otoz podpisywane byly jako teksty dr, pracownika uniwersytetu. Mialy zas charakter pubicystyczny. Ponadto Migalski czesto pomijal podstawowa wiedze w danym temacie.
Rozumiem Migalskiego, gdyz kiedys poprosilem o usuniecie mojej afiliacji w jednej z gazet. Redaktor sie nie zgodzil. Zalezalo mu oczywiscie na afiliacji. Druga sprawa sa uproszczenia - to takze moim zdaniem wina roznach redkacji - media ida na latwizne. Doskonale to rozumie Migalski, ktory ma dobre wyczucie w tym wzgledzie.
3. To nie pojawia sie w Pana tekscie, ale innych tekstach na ten temat- srodowisko naukowe jest stereotypizowane - jako pewna klika, etc. Glupote tej tezy bardzo latwo wyjasnic za pomoca analogii - mowa ostatnio o dziennikarzach cynglach, niejedna redakcja ma swoja linie polityczna i dziala na zamowienie, sa tez dziennikarze zlodzieje (widzialem fragmenty kopiowane z tekstow blogowiczow salonu 24 w roznych gazetach). Czy wiec dziennikarze sa klika dzialajaca na zamowienie roznych partii. Nie. Podobnie jak w wypadku naukowacow jest rozklad normalny - najwiecej jest osob przecietnych - sa perly i wieprze. Podsumowujac - sa pewne miejsca zabagnione, jak w kazdym srodowisku. Jest ono na tyle zroznicowane, ze np. na moim wydziale w 12 katedrach - jest ogromna roznorodnosc postaw
Jeśli do oceny naukowca bierze się pod uwagę głównie liczbę punktów, to niestety, zapomina się o jednej istotnej rzeczy. Gdyż:
"Migalski podaje, że jest m.in. autorem artykułów:
1/ Polski i czeski system partyjny – analiza porównawcza. (w: ) Societas. Kolin, 1 / prosinec 2004. (pismo internetowe – ISSN 1801-0229)
2/ Polski system partyjny i wyborczy po 1989 roku. (w: ) Politicky vyvoj v statoch Vysehradskej stvorky. Red. S. Krno, Nitra 2004. ss. 74-96
3/ Polski system partyjny i wyborczy po 1989 roku, "Doctrina Europea. Roczniki Instytutu Europeistyki", Rok I/2004, 40-53.
4/ O przyczynach niestabilności polskiego systemu partyjnego, "De Doctrina Europea. Roczniki Instytutu Europeistyki", Rok II/2005, s. 47-55.
5/ Polski i czeski system partyjny – analiza porównawcza. Studia Polityczne nr 18. Warszawa 2006, s. 67 – 128.
6/ Polski system partyjny. (współautorzy W. Wojtasik, M. Mazur). Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2006, s. 272
I, wszędzie tam, gdzie pisze o polskim systemie partyjnym, mamy do czynienia, w zasadzie, z jednym i tym samym tekstem (troszkę podretuszowanym, chyba tylko dla "zmyłki").
Poza tym, spora część artykułów Migalskiego, to jakieś kilkustronicowe wprawki. Generalnie żenadka.
"Marek Migalski, przyjmując propozycję startu do Parlamentu Europejskiego z listy PiS, podważył własną wiarygodność. Postawił też w niezręcznej sytuacji wszystkich tych, którzy – broniąc go niedawno wobec dyskryminacji, jaka spotkała go w związku z próbami przeprowadzenia rozprawy habilitacyjnej – wzięli go w obronę"
Już dwoma pierwszymi zdaniami powraca Pan do starych dobrych czasów. MM podważył własną wiarygodność, powiada Pan. Do tego stanowiska miałbym parę pytań:
1.) zapewne słyszał Pan przynajmniej kilka opinii p. MM. Nie potrafił Pan ich ocenić? Stwierdzić, czy - Pana zdaniem - MM ocenia sytuacje lub wydarzenia, o których komentowanie został poproszony rozsądnie czy głupio. Czy jest w swoich opiniach skrajny, czy umiarkowany? Czy gdyby Pan mógł "czytać przyszłość" to te wypowiedzi Migalskiego sprzed roku, czy 6 miesięcy sprawiałyby na Panu inne wrażenie niż bez "czytania przyszłości"?
2.) niejasne jest też Pana stanowisko, co wg. Pana bardziej przyczynia się do zachwiania wiarygodności MM: samo przyjęcie propozycji startu do PE jest bee, czy dopiero kontekst PiSu jest nie do przyjęcia?
3.) czy rzeczywiście powyżej omawiany fakt powstrzymałby Pana przed podpisaniem protestu w sprawie MM?
4.) w jakim sensie sytuacja ludzi wyrażających publicznie niezgodę na świństwa (i to jeszcze reżyserowane przez wpływowych postkapusiów) stała się niezręczna? Ze co? Ze teraz Stasiński, Lis, Wołek i spółka będą Was zaliczać do reżimowców PiSu? Tak jak Wildsteina, Pospieszalskiego i innych normylnych?
Poza pytaniami jedno zdanie komentarza: żałuję, że nigdy dotąd nie skomentował Pan (po nazwisku), jak ma się wiarygodność wielu naszych profesorów od socjologii/politologii, biorących zaangażowany udział w ogłupianiu społeczeństwa opiniami o zagrożeniu demokracji za czasów rządów PiSu. W obliczu takich artykułów dzisiejszy wpis o MM wydawałby się "wiarygodniejszy". I nie stawiałby Pana w moich oczach w "niezręcznej sytuacji".
(A zdania o "stanięciu po stronie prawdy" nie lekceważyłbym tak bardzo. Wydaje mi się, że wielu ludzi oddających swój głos dla PiSu nie robi tego dla uśmiechu prezesa, mimo że uśmiecha się znacznie sympatyczniej niż pan premier).
Ocena naukowca punktacją jest zazwyczaj rzeczą śmieszną i mało miarodajną, niech Pan wejdzie na strony punktacji i publikacji na kilku uczelniach i przeprowadzi adekwatne badania, polecam szczególnie uczelnie prowincjonalne.
O ile lista filadelfijska jest miarodajna bo tam śmieci raczej nie przyjmują o tyle zwłaszcza punkty za redakcje to kuriozum jakich mało, bo redaktorami dzieł są bardzo często ludzie z rozdzielnika a nie fachowcy w dziedzinie co rzutuje na jakość tych książek czy prac zbiorowych. Tyle, że to nikogo nie martwi bo chodzi o punkty dla redaktora. I zazwyczaj o nic więcej w dobie upadku recenzji naukowej i autentycznej dyskusji (młodzi jak się odważą - wylecą z uczelni albo nie dostaną awansu, starzy zazwyczaj są wplątani w sieci chałtur i fuch więc sobie psuć układów nie chcą lub zwyczajnie nie chce im się kopać z koniem)
O tłuczeniu jednego tematu w nieskończoność w dziesiątkach publikacji już wyżej ktoś wspomniał, mały przykład:
http://publikacje.uz.zgora.pl:7777/skep/show.publications_author?wp_jezyk=1&wp_pracownik_id=1021664
Jeszcze śmieszniej wygląda sprawa tzw. "naukowców" na uczelniach artystycznych gdzie istnieje system produkcji tekstów promujących "naukową" karierę kolegów-praktyków z instytutu czy wydziału przez kolegów-teoretyków (w/w podany link jest także tego przykładem - pisania tzw. recenzji o twórczości kolegów z pracy)
A przy każdej uczelni powołano wydawnictwa, produkujące książki (punkty) swoich pracowników, których nikt nie recenzuje (poza wewnętrzną recenzją, często koleżeńską), nie analizuje, często wogóle nie czyta. Ot, taka produkcja masowa: "nauki", publikacji, punktów.
Choć należy tu oddać szacunek tej mniejszości, która w opisanym schemacie, na szczęście, się nie mieści.
no tu to pan poszedł "lisem" - czyżby zamierzona zagrywka?
o nie ładnie
"W Parlamencie Europejskim, aby mieć na nią faktyczny wpływ, potrzebna jest bardzo szczególna wiedza i umiejętności, mocno się różniące od tych przydatnych w polskim parlamencie." jaka to wiedza jest i kto ja juz posiadl?
CZepia się Pan Ufki o porównanie Pana to bez wątpienia głupie !!!!
Trzymając się podobnej dziedziny (choć to nie najlepsze porównanie, ale Pani zaczęła): X zostaje oskarżony o kradzież batonika. My go bronimy, bo mamy pewność, że nie ukradł. Trzy tygodnie później X oznajmia, że wstąpił do Yakuzy
Na pewno PiS to triada????
Proszę wyluzować Nakręcil Pana występ w "Natysalonie"?
Dziwne nie słyszałaem aby Pan coś takiego pisał o Spiewaku ???? Dlaczego??? (może czegoś nie doczytałem?)
Istnieje prawdopodobieństwo że straci wiele z obiektywizmu jak to bylo w innych przypadkach Choć i tak wiele razy opowiadał głupoty (jak każdy - nikt nie jest doskonały)
Pozdrawiam
Czy Migalski jest propisowski?
Przez ostatnie 3 lata jest nazywany tak każdy kto ślepo nie wiesza psów na PiS.
Zauważyłem że wśród publicystów, komentatorów którzy starają się opisywać rzeczywistość tak jak ją widzą i opis ten nie uderza bezpardonowo w PiS a często nawet rzuca pozytywne światło na tą partię, serwują na siłę publikacje która odlepia z nich łatkę 'propisowca'. Jako przykład mogę podać Igora Janke, faceta rzetelnego ale od czasu do czasu wypuszcza tekst który przyprawia o zażenowanie. Jako przykład podam jego ostatni tekst chwalący premiera Tuska za to że postawił na nieformalnym szczycie UE kwestie nie wpompowywania kasy przez państwa w gospodarke. Też bym się z tym zgodził ale Igor Janke nie zauważył że Tusk obudził się kilka miesięcy za póżno i apele w momencie gdy kto chciał to wpompował kasę już gdzie chciał są poprostu śmieszne.
Migalski opisywał politykę tak jak ją widział, nie próbował na siłę tego opisu zmieniać. Napewno było widać że nie jest mu daleko do PiS. Migalski nie wstąpił do PiS ale startuje z listy tej partii.
Napewno swoją decyzją zamknął rozdział komentatora politycznego, w polityce może się sprawdzić. Ma swoje poglądy i pokazał swoją postawą na uniwersytecie że jest im wierny.
Czym ryzykuje Migalski,w którym momencie podważył własną wiarygodność?
Marek Migalski niczym nie ryzykuje,w środowisku naukowym jest już skreślony.Krytyka TW na uczelniach,minimum przyzwoitości to w III RP skandal i podważanie dorobku naukowego wybitnego i zasłużonego profesora.Migalskim niczym nie ryzykuje,nie ma nic do stracenia.Jedynie oddali się od tej zgnilizny esbeckich śmieci,którzy zawsze będą sekować takich jak dr.Migalski.
Marek Migalski nie podważył własnej wiarygodności.Migalski w rozumowaniu III RP,różowo-czerwonego saloooonu od zawsze był propisowski,jeśli ktoś nie okłada PiS non stop ten jest propisowski,proste.I znowu dr.Migalski nie ma tu nic do stracenia.Już kilka razy słyszałem jak tzw. autorytety medialne podważały wiarygodność Migalskiego.
Proszę nie poruszać kwestii prof.Roszkowskiego i jego stasrtu z list PiS,po pierwsze ze względu na prywatne sprawy pana Roszkowskiego,po drugie ze względu na nieobecność medialną profesora.Jak wiemy w polityce (i nie tylko) nieobecni nie mają racji!.O dokonaniach Roszkowskiego trudno cokolwiek napisać (było o nich cicho),a np. pan Libicki ma się czym pochwalić.
Partia to nie instytucja charytatywna,podobnie jak posłowanie,czy praca w PE,albo ktoś jest aktywny,albo przeciwnie.W moim odczuciu i zapewne wielu wyborców którzy głosowali na Wojciecha Roszkowskiego,należy postawić duży znak zapytania przy nazwisku profesora.
Jeszcze jedno.
Marek Migalski się nie łudzi,jeśli rozczaruje się tzw.partyjniactwem,złoży mandat.Mówi to wprost,bez owijania w bawełne,tak by póżniej nikt nie czuł się rozczarowany.Myślę że zdecydowana większość ludzi którzy będą głosować na Migalskiego będzie miała tego świadomość.
Nie wiem czy pan wie,ale Migalski zna dość dobrze czeską scene polityczną.PiS razem z czeskimi konserwatystami i konserwatystami z UK zamierza zbudować dość konkretne ugrupowanie eurorealistów,zdecydowanie większe niż Unia na rzecz Europy Narodów.Migalski (z jego znajomością europejskiej sceny plitycznej) może się przydać w PE w budowaniu nowej siły politycznej.Myślę że to będzie jedno z pierwszych zadań dr. Migalskiego.Pomoc przy budowie wielkiej europejskiej partii eurorealistów i konserwatystów.Wszczyscy dobrze wiemy że socjaliści i ludowcy w PE często grają "jedne skrzypce".Warto zbudować coś sensownego,w kontrze do tych ugrupowań,które chcą zbudować (wszystko na to wskazuje) jedno państwo.Państwo o nazwie Europa :/
Pan Migalski wyrażając swoja opinię kierował sie swoim rozumem, jakze odmiennym od "warszawki",która opanowała liczne stacje telewizyjne i zaprasza gosci o jasno sprecyzowanych pogladach,których widząc na ekranie telewidz juz bedzie znał temat i odpowiedzi.To ze przyjał zaproszenie nie oznacza że identyfikuje sie z partią z której list bedzie startował. Zwróciła sie do niego partia, rozwazył dlaczego nie.Ilu jest profesorów.ktorzy wręcz opowiadaja bzdury w imie dobrze dla siebie pojętych ineteresów?, byle by dolozyć PiS i to nie w sposób ogolny ale wprost,niejednokrotnie w sposób brutalny i agresywny? a tez startowac bedą z list poszczegolnych partii, mimo ze podobno nie sa czlonkami zadnej partii.I pan nie dostrzega róznicy?Jednemu wolno drugiemu nie.Co ma piernik do wiatraka? Jaki to moze miec wpływ na habilitację? czy nawet jakby był członkiem PiS to mu nie wolno robic habilitacji.Nie rozumie dlaczego pana gryzie sumienie.Piszac pan o swoich odczuczac daje pan sam wyraz POprawności politycznej i już na wszelki wypadek zaczyna pan sie ubezpieczać.Przed kim? nie przed wlasnym sumieniem, tylko przed obawa dyskryminacji jaka pana moze za to spotkać.Kogo sie ban boi, teczki, by w pana nie rzucono, wydaje mi sie ze nie, jest pan zbyt mlody by miec teczkę.Haków moze,kto wie.Nie podejrzewam by sie pan bał własnego cienia.A wiec czego,lub kogo
Śpiewak zanim przystał do PO i został posłem miesiącami w róznych TV sławił Tuska i jego partię ,po konflikcie z partią i rezygnacji z mandatu wrócił jak gdyby nigdy nic do niezbyt licznego grona komentatorów którzy w malo zmienionym składzie "apolitycznie" ksztaltują umysly Polaków od 20-tu lat,pamiętam jak przed dwoma laty chyba przypomniano jak to na prywatnej uczelni pana Majchrowskiego w Krakowie "wykładowcy" z dawnej wierchuszki rządu Milera na wykładzie obrazali prezydenta Kaczyńskiego i glosy oburzenia były słabiutkie ,standarty powinny byc równe dla wszystkich .
Dla mnie sytuacja Śpiewaka wciąż jest w jakimś stopniu dwuznaczna, choć być może jest on po prostu dowodem na to, że wrócić jednak można. Wydaje mi się, że Przysłużył mu się konflikt z Tuskiem i bardzo krytyczne dla niego opinie. Znaczyłoby to, że gdyby Migalski chciał się kiedyś wycofać i powrócić do komentowania, musiałby ostro pojechać po Kaczyńskim... Zostałoby to zapewne przywitane z większym zachwytem niż jechanie Śpiewaka po Tusku.
"Stanąć po stronie prawdy"? Nie róbmy tu przedszkola, bardzo proszę" - tak zripostował Pan wypowiedź "doris". Przyznam że nie rozumiem Pana. Naprawde nie zakłada Pan możliwości, że ktos po prostu może chcieć dobra dla swojego Kraju, niezależnie od tego po jakiej sronie sie opowiada? Żal mi Pana, jesli Pan naprawde tak myśli. A może to taka dziennikarska maniera? Życzyłbym jednak Panu trochę mnie cynizmu, Panie Redaktorze. Cynizm niszczy cyników
Przykro mi, ale za długo robię w tym fachu, żeby podzielać Państwa cudowną, infantylną naiwność. Samo sformułowanie "stanąć po stronie prawdy" jest rodem raczej z kazania z niedzielnej mszy niż z realnej polityki. Jeśli już, to używajmy sformułowań typu "stanąć po stronie, którą uważa się za słuszną", "po stronie, mającej lepsze diagnozy i rozwiązania" itd. To można uznać za język polityki.
Sformułowanie, którego użyła Doris, budzi mój sprzeciw nie tylko dlatego, że jest skrajnie naiwne, ale i dlatego, że jest doktrynalne i uzurpatroskie. Polityka jest sztuką prakseologicznego poszukiwania dobrych rozwiązań. Gdy zabierają się za nią ludzie, którzy wierzą, że jedna strona jest depozytariuszem prawdy, a więc nikt inny nie może być w jej posiadaniu, rodzą się nieszczęścia.
Zatem na Pana wezwanie: mniej cynizmu, ja odpowiadam wezwaniem do Pana: więcej cynizmu i pragmatyzmu, mniej wiary, bo polityka nie na wierze polega.
Przykro mi, że zawiodłem Pana oczekiwania. Jak Pan jednak wie, mam taką dziwną przypadłość, że nie chce mi się chodzić z żadnym ze stad.
A co do meritum:
1. Wydawało mi się, że w tej kwestii wyrażam się jasno. Politolog interpretuje wydarzenia, a ta interpretacja wynika z jego wiedzy i przekonań. W świetle decyzji Marka Migalskiego mam prawo przypuszczać, że część jego komentarzy była podyktowana jego prywatnymi planami, związanymi z wejściem w politykę. Mam prawo przypuszczać, że gdyby nie rosnąca potrzeba lojalności wobec swojej przyszłej partii, ferowałby inne oceny. To oczywiście jedynie przypuszczenia, ale dlatego właśnie nie piszę, że Migalski się skompromitował albo że jest skończony, ale że zagrał swoją wiarygodnością.
Pańskie pytanie, co bym myślał, słuchając MM, gdybym wiedział, co uczyni, jest bez sensu. Ważne jest, co myślę teraz. Wielokrotnie dopiero perspektywa i późniejsze zdarzenia pozwalają nam na nowo ocenić coś, co kiedyś ocenialiśmy zgoła inaczej i nie ma w tym nic złego ani fałszywego.
2. W pytaniu drugim przejawia się Pańska nieudolna złośliwość. Myślę, że moje stanowisko jest jasne.
3. Sądzę, że list podpisałbym tak czy owak, ponieważ sytuacja MM jest w pewien sposób symboliczna. Na pewno jednak zrobiłbym to z większym wahaniem i rezerwą.
4. Na pytanie, postawione przez Pana w ostatnim punkcie, odpowiadam w końcowej części swojego tekstu. Ciekaw jestem, czy kiedyś doproszę się moich szanownych Czytelników, aby byli uprzejmi czytać moje teksty spokojnie i ze zrozumieniem, tak abym nie musiał następnie powtarzać 10 razy tego samego w odpowiedziach na komentarze.
Pogrzeb Wisławy Szymborskiej, zgodnie z życzeniem zmarłej, będzie świecki – przeczytałem dzisiaj. I jakoś...
Czy za swoich zwolenników odpowiedzialny jest lider opinii? Hm, trudna sprawa. Powiedziałbym, że dla...
Miałem w tym roku o WOŚP nic nie pisać. Nie mam na jej temat nic nowego do powiedzenia – schemat działania i...
Kolejny raz robi Pan z siebie - wiadomo kogo. Bo nawet nie wie Pan, jaką funkcję pełnię w...
"Zaczytując się w poezji Szymborskiej doczytał się Pan w niej wyłącznie, że była...
Mało co mnie tak raduje, jak sytuacja, kiedy oponentowi się zdaje, że strasznie mi dołożył,...
Troszkę Pan trafił jak kulą w płot. Po pierwsze dlatego, że nie bardzo rozumiem, czego...
Co do zasady - pełna zgoda. Różni nas to, że moim zdaniem jedna ze stron sporu próbuje...
Wystarczy być uczciwym. PR to nie wszystko.