"Avatar" - prymitywna agitka Camerona
-
@Autor
parę dni temu czytałem tajny dokument CIA, w którym Cameron przyznał, że WSZYSCY bohaterowie Avatara byli wzorowani na polskich politykach. tylko trzeba ich dopasować :p
-
autor
rozumiem ze Pana zaslepienie na ekologie nie ustapilo, za to ciekawa sprawa: nieoczekiwanie pojawil sie rowniez u Pana poczatek nienawisci do pacyfizmu :
"...są chyba ewenementem na skalą kosmiczną: nie wojują ze sobą nawzajem, są łagodni jak baranki, a jednocześnie wojowniczy."
w kazdym razie tak to wynika z kontekstu
-
Dokladnie !
""ale nie bardzo wiem, na czym miałaby polegać owa rewolucyjność, skoro kino 3D jest obecne już od jakiegoś czasu, wspomagane jedynie polaryzacyjnymi okularami. I tak samo jest w przypadku „Avatara”.""
No pewnie: zrobic film w 3D, to bułka z masłem, wystarczy troche wiecej kasy na produkcje i pozakladac widowni te czarodziejskie okulary - i po ptokach.
------------------------------------------------
Pod tym względem „Avatar” czerpie, może nieświadomie, ze wzorów sowieckiego kina propagandowego (walka z kułakami, sabotażystami itd.).
Oczywicie, ze świadomie. Nie wie pan? - po upadku ZSRR caly Mosfilm ze swoim propagandowym zapleczem przeniósł sie do Hollywood, co ja mowie, opanowali wszystkie wytwornie swiata, razem na spolke z ekofaszystami.
Nie mowiac juz o tym, ze pol Kremla i ich agentow zarzadza Unia Europejska, a drogie pol, z Obama na czele, komunizuje USA, a Polske trzyma za twarz jednostka specjalna WOSP, dowodzona przez rodzine Owsiakow.
Moze trzebaby odświeżyć haslo "tylko świnie siedzą w kinie" ???
-
>lukasmaster
Najlepszy był Obcy - 8 pasażer Nostromo, późniejsze reprinty były tylko jakimiś pierdółkami.
-
Wszędzie Sowieci
"Przy czym Cameron tak ustawia akcję i bohaterów, żeby przypadkiem nie było najmniejszych wątpliwości, kto tu jest dobry, a kto zły. Pod tym względem „Avatar” czerpie, może nieświadomie, ze wzorów sowieckiego kina propagandowego"
O, o, właśnie! Zgrabnie wpisuje się prosto w sowiecki przekaz. Pamiętam, gdy dziecięciem byłem i nie wiedziałem jeszcze, że Czerwoni chcą zmiękczyć mi mózg, czytałem książkę znanego rosyjskiego komunisty Karola Maya "Winnetou" o bardzo podobnym założeniu fabularnym. Tam też byli "dobrzy" czerwonoskórzy, i "źli" biali, którzy chcieli im zabrać ziemię. Sam narrator był początkowo członkiem ekipy surveyorów (z których większość okazała się raczej tchórzliwymi mętami), póki się nie nawrócił i sam nie zamachał czerwoną flagą (DOKŁADNIE tak samo, jak narrator Avatara!). Ot, takie książki się kiedyś w Związku Sowieckim pisało ku chwale proletariackiej rewolucji.
Duży plus za zdrowe skojarzenie: dzieło, w którym widzimy postaci jednoznacznie negatywne bądź jednoznacznie pozytywne, musi się kojarzyć z komunistyczną kinematografią, no bo przecież z czym innym? Z westernami? Z bajkami? Nie! Oczywiście z sowieckimi propagandówkami!
-
@Fotomontage
Pan uważa, ze podjął pan rekawice?
-
@Hamilton
"nieoczekiwanie pojawil sie rowniez u Pana poczatek nienawisci do pacyfizmu
"nie wojują ze sobą nawzajem, są łagodni jak baranki, a jednocześnie wojowniczy""
Pan Łukasz Warzecha jedynie wyłapał nielogiczność. Nie można być jednocześnie "łagodnym jak baranek" i "wojowniczym". Ponadto aby być wojowniczym i gromic obce wojska zaprawione w bojach należy mieć w tym doświadczenie, a tego nie zdobywa się "nie wojując ze sobą nawzajem" (albo z kimkolwiek innym). Historia uczy tego, że społeczeństwa żyjące w pokoju, bez rozwiniętego wojska, bez aktualizowanego doświadczenia w zakresie pola walki, upadają w konfrontacji z najazdem agresywnych sąsiadów.
To nie nienawiśc do pacyfizmu ale realizm, logika i wiedza.
-
@bravor + autor
kolejność Obcych pod względem oglądalności: 1, 3, 2, 4. Przy czym 4 to już prawie komedia\pastiż.
Panie Łukaszu - podzielam Pana walkę z pseudoreligijnym uwielbieniem ekologii - tak trzymać!
Dobrze, że oparłem śię pokusie pójścia na ten film mimo namów znajomych.
Dziś idę na Parnasuusa - czy się zawiodę?
pozdrawiam serdecznie!
-
@Hamilton
Po pierwsze - w czym Pan tu dostrzega nienawiść? Pisałem już kiedyś, że przypisywanie komuś emocji takich jak nienawiść lub miłość do jakiejś idei politycznej świadczy tylko o skrajnie emocjonalnym stosunku tego, kto te nieistniejące emocje dostrzega.
Po drugie - pacyfizm jest utopią, za to był wielokrotnie wykorzystywany przez blok komunistyczny do własnych celów. Pacyfiści spełniali rolę leninowskich pożytecznych idiotów.
-
@L.L.Leming
A tak bardziej merytorycznie?
-
Obcy-to doskonaly horror,z fantastyka naukowa wspolne ma tylko dekoracje
Alien byl znakomity, druga jego czesc tez, ale generalnie to nie jest fantastyka naukowa, tylko prymitywna amerakanska fantastyka oparta na komiksie, fantastyka dla dzieci i pol-analfabetow gdzei kosmici sa obowiazkowo kretynskimi monstrami ociekajacymi krwia. Star Wars, Predator czy Pokemony nie mozna nazwac fantastyka w pelni tego slowa znaczeniu, lecz ekranizacja komiksow o bardzo ubogiej, prostackiej tresci.
Natomiast science fiction na pewno byl Matrix (2 i 3 bardzo slabe), Cube, Terminator (tez wylacznie jedynka) Solaris czy tez Bliskie spotkania 3-go stopnia.
Rzeczywiscie, ta ekopropaganda jest nie do zniesienia. Jestem przekonany, ze gdy w przyszlosci beda oceniane epoki kina nasze czasy (po Matrixie I) beda okreslone jako bardzo nedzne, wtorne i nachalnie propagandowe.
No cusz, "inteligencja" potrzebuje jakiegos ersatzu duchowosci, jesli to co miala utopila w kloace. Kazdy bozek jest dobry, byle nie byl to Bog. W Afryce ta dziecinada tez sie odradza w postaci polowan na ludzi i ich organy w celach szamanskich.
-
Łukasz Warzecha (& all)
Komentarz wyszedł mi za długi, więc jest w formie postu. Dla chętnych.
http://maruda.salon24.pl/148806,avatar-dopowiedzenie-do-warzechy
-
@Fotomontage
brawo ! to sie nazywa odpowiedz Warszawce, niech mnie drzwi scisna :))))
-
@Łukasz Warzecha
""A tak bardziej merytorycznie?""
Co do 3D. Nie pamietam szczegółów, ale w ilus tam procent scen wykorzystano po raz pierwszy jakies tam technologie, to raz...
...a dwa, problemy techniczne nie sa glowna przeszkoda w produkcja 3D. Najwiekszy problem to postrzeganie przez widza proporcji wymiarow: dlugosci, wysokosci, szerokosci - chodzi o to, by widz nie mial wrazenia ogladania "kukielek-krasnoludkow", szczegolnie w planach ogolnych.
I Avatar jest tutaj swego rodzaju pionierem, jezeli chodzi o rozwiazywanie sporej grupy problemow z proporcjami.
-----------------------------------------------
Co do "ideologicznego przesłania fabuły"
Uwazam, ze w moim poprzednim komentarzu bardzo dokladnie przedstawilem podstawy panskiego toku myslenia.
-
takie tam
pokolenie wychowane na komiksach i grach komputerowych, jako punkt odniesienia dla różnego rodzaju "Avatarów" przyjmuje właśnie komiks i grę komputerową. Taki chów wsobny (kulturowy).
Trudno winić młode pokolenie, ze nie ma zaplecza w lekturach i klasykach filmowych, które z kolei stanowia punkty odniesienia dla pokoleń od niego starszych.
Młodszym podoba się "Avatar", bo jest "fajnie" zrobiony i ma lepsze efekty techniczne, niż poprzednie produkcje. Fabuła gra tutaj rolę co najwyżej drugorzędną.
Dla takich własnie widzów został wyprodukowany, to jest ich własny (infantylny) świat. Z czasem z niego wyrosną. Prawie wszyscy. A niektórzy z nich, gdy dorosna, zaczną zawodowo realizować podobne produkcje.
Mnie np. nic do tego, podobnie jak nic mi do tego, że komus podoba się "Harry Potter", obojętnie czy to w wersji ksiazkowej, czy w kinowej.
-
@melgibson nie tylko w Afryce:)
'W Afryce ta dziecinada tez sie odradza w postaci polowan na ludzi i ich organy w celach szamanskich'
Miłośnicy eutanazji i używek dla ludu są wśród nas :)
mamy ich przedstawicieli w gazecie WYBORCZEJ a także wśród reformatorów wiary takich jak np blogujący tutaj panowie z 'pisma'? 'Liberte'
Nie tylko Warszawka ale i Krakówek :)
-
@Łukasz Warzecha
"ale nie bardzo wiem, na czym miałaby polegać owa rewolucyjność, skoro kino 3D jest obecne już od jakiegoś czasu, wspomagane jedynie polaryzacyjnymi okularami."
Avatarowe 3D to nie "różne przedmioty lecące w stronę widza" jak np. gałka oczna na kilofie w "Krwawych Walentynkach". Takich chwytów w filmie Camerona nie uświadczymy. Więcej można przeczytać tu:
http://kino.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=615&Itemid=5
"oczekiwałem jakiegoś przełamania coraz nieznośniejszej konwencji, jakiego puszczenia oka do widza, jakiejś niespodzianki, jakiegokolwiek znaku, że reżyser ma choć ślad dystansu do swojego filmu."
Minerał Unobtainium? Ale to trzeba trochę znać się na SF (albo przeczytać recenzję Orlińskiego) by znaleźć ten "ślad dystansu".
"z papierowymi bohaterami, których motywacje są niejasne albo wydumane."
Bohaterowie nie są skomplikowani, bo i nie musieli być, ale ich motywacje są całkiem jasne a postępowanie dosyć konsekwentne.
"Owa sieriozność jest posunięta tak daleko, że brakuje nawet charakterystycznych dla amerykańskiego kina momentów rozśmieszających (jakiejś błazeńskiej postaci, rozluźniających epizodów itp.)."
Tego nam było trzeba w "Avatarze", Jar Jar Binksa. Oraz Na`vi ślizgających się na skórkach pandorskich bananów.
"Jak jest wojskowy, to wiadomo – musi być zły do szpiku kości. Nieważne, że jego działania tak gdzieś od połowy filmu nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, zasadami taktyki, jakąkolwiek zrozumiałą motywacją."
Pułkownik Quaritch to akurat jedna z lepiej napisanych postaci - prosty trep, wierzący głównie w rozwiązania siłowe, ale nie ryzykujący bez potrzeby. Mnie trudno uznać go za psychola, facet chce wykonać trudne zadanie polegające na zabezpieczeniu wydobycia. I tyle. Skoro Na`vi nie chcą po dobroci, to należy im ściąć drzewo a potem zbombardować. W jego pojęciu nie ma po prostu opcji "odwrót na z góry upatrzone pozycje". Za to mu nie zapłacą. No i przecież rolą wojskowego jest wygrywanie bitew, a nie przegrywanie.
"No i mamy głównego bohatera, który, zmieniając front, nie przeżywa żadnych rozterek, żadnych konfliktów lojalności, żadnej refleksji, czy warto zdradzać własną rasę."
Skurczybyki ścięli drzewo! Nad czym tu myśleć? Nie przesadzałbym też z szafowaniem pojęciem "zdrada własnej rasy" - przeciwstawienie się złym ludziom ścinającym drzewa ważne dla obcej cywilizacji jeszcze pod to nie podchodzi. Misja wydobywcza na Pandorze to jeszcze nie cała ludzkość.
"Tubylcy natomiast chodzą po lesie, głaszczą drzewa, każde zabite zwierze przepraszają, że musieli je zabić i są chyba ewenementem na skalą kosmiczną: nie wojują ze sobą nawzajem, są łagodni jak baranki, a jednocześnie wojowniczy."
Co poradzić, tak już sobie Cameron wymyślił i trudno. Skoro Autor chce lepszych lepszych Obcych, niech poczyta "Żołnierzy kosmosu", "Wieczną Wojnę", "Ślepowidzenie" albo odświeży sobie "Solaris".
-
@unukalhai i tu masz rację
'Mnie np. nic do tego, podobnie jak nic mi do tego, że komus podoba się "Harry Potter", obojętnie czy to w wersji ksiazkowej, czy w kinowej'
dokładnie równolegle do tej dyskusji toczy się cholernie ważna na temat czerwonego matrixu w informatyzacji jaką prowadzi ten rząd załatwiając dwie pieczenie przy jednym ognisku. Po pierwsze odbierając nam obywatelskie wolności po drugie okradając nas z pieniędzy które znikną w tajemniczej 'dziurze budżetowej'.
Warto pomyśleć o tym a nie o bzdurkach. Mojemu mężowi film się podobał choć zgadza się, że bez scenariusza. Ja nie oglądałam słusznie podejrzewając, że w moim stanie wymiotowałabym dalej niż widzę. I to tyle a propos pożytków z tego rodzaju rozrywek dla gawiedzi.
-
@Fotomontage
""nie ze mna ta dyskusja""
:-))
Sam pan zaczal, jeno panu nie wyszlo, wiec sie pana teraz smieje przez lzy porazki.
---------------------------------------------
""rzuc okiem na kretynski wyraz swego guru(zdjecie) ""
????
Zdaje sie, ze nigdy i niegdzie nie napisalem ani jedniego slowa na temat Palikota, za to wszystkie moje teksty o PO sa przeciw PO - znaczy kolejny raz wyszedl pan na ignoranta.
----------------------------------------------
"spadaj"
Ja? Kto na kogo wskoczyl? Sam szanowny panie spadaj.
-
@unu cd a jak wiadomo to te same pieniądze, które przykręcono
oddziałom onkologicznym szpitali.
-
@Łukasz Warzecha
ja może aż tak surowo, jak Pan, bym filmu nie oceniał, ale też dziś się ukazała moja jego recenzja w zestawieniu z kilkoma innymi filmami,
Bajki dla dorosłych
Pozdr
-
@L.L.Leming towarzysz leming - demokrata liberał neokapitalista
ostatnie notki »
* L.L.Leming wychowuje toyaha
2010-01-07 21:27
* Urocza twarz toyaha
2010-01-07 03:29
* Towarzyszki i Towarzysze. Rodacy
2010-01-06 16:41
* Dlaczego red. Leski krzywdzi gw1990
2010-01-05 23:58
* Czego boi sie toyah
2010-01-05 18:18
No comments :)))))))))
Czy trzeba tu jeszcze coś dodawać?
-
Autor
Cameron zawsze mnie nudził, w przeciwieństwie do Ridleya Scotta. A już Tarantino w ostatnim filmie, Bękarty wojny, udowodnił jaką naprawdę wielką sztuką jest umiejętnie korzystać z dobrze znanych konwencji - kto inny tak potrafi? Jednak jeśli Pan tam ustrzegł jakąś kiepską agitkę, być może to pierwszy nie całkiem nudny film Camerona ;)
-
@L.L.Leming
Sam pan zaczal, jeno panu nie wyszlo, wiec sie pana teraz smieje przez lzy porazki.
Leming, to są urojone porażki i zwycięstwa na miarę twojego umysłu.
-
@biedronka
Dziekuje za bezinteresowna reklame moich notek.
-
@Jack Hackett
Rycerz odpadl, giermek przybywa z odsiecza?
-
a wiec jednak
nie ma szlachetnych idei, leninizm czai sie wszedzie.. dziekuje za wykladnie
-
Joseph
Dziś idę na Parnasuusa - czy się zawiodę?
Nie widziałem, ale stawiam w ciemno, że tak. A "Avatar" to film, który, moim zdaniem, trzeba zobaczyć.
-
@pasażer
Jeśli nie widziałeś, to nie pisz głupot. Parnassus to kino wyjątkowe, jak wszystko co zrobił Terry Gilliam, z tym, że oczywiście nie jest to kino dla konsumentów popcornu, jak, wbrew reklamom, jednowymiarowy Ziewatar.
-
Jack Hackett
Rozumiem, że ty widziałeś, uważasz, że to dobry film i polecasz?
-
@Autor
Ja bym skróciła "Avatara" o przynajmniej półtorej godziny. Cameron znowu pokazał uwielbiany przez siebie patos (jak w scenie z Titanica, kiedy Leo di Caprio patetycznie idzie na dno). Ale nie oceniajmy go tak ostro - publika to uwielbia, ludzie na sali byli zachwyceni. A ja i tak byłam na normalnym pokazie, a nie 3D (w szczecińskim Multikinie pokazy w trójwymiarze są niemal dwukrotnie droższe niż normalne...).
Każdy widz, niezależnie od stopnia inteligencji i wyrobienia kinowego gustu, zrozumiał fabułę. Tyle, że ci którzy przyszli z nadzieją na pożywkę nie tylko dla oczu, ale i dla ducha, wyszli z seansu z poczuciem straconego czasu.
Przy okazji - polecam "Sherlocka Holmesa". Warto.
-
@pasażer
"Parnassus" jest...dziwny. Chaotyczny, surrealistyczny, zwariowany, ale z pewnością nie zawodzi. Mi osobiście najbardziej podobały się role Johnny'ego Deppa i Jude'a Law, ale w całkowitym rozrachunki film jest świetny.
W dodatku wielowątkowa fabuła to absolutny majstersztyk.
A "Avatara" z pewnością nie trzeba widzieć. Serio.
-
@L.L.Leming ' My name is Joe' gdyby kiedykolwiek cokolwiek ludzkiego
pana zainteresowało poza własnym egoizmem to jest to książeczka warta poczytania a jak pisał prof. Dąbrówka wątek inwalidztwa jest jednak w filmie jakoś tam ponoć wyeksponowany. I to akurat potwierdza mój mąż :)
-
a tak w ogóle szanowny autorze to lemingi cholernie mało czytają
http://www.alphaone.org/alphas/joe-is-not-my-son
-
Novalijka
Zgadzam się, ze ostatnie kilkadziesiąt minut (co najmniej) "Avatara" to największa przykrość podczas jego oglądania. Nawalanka, choć soczysta i efektowna, jest jednak do bólu sztampowa i mogłaby w zasadzie znaleźć się w dowolnym innym filmie akcji. Mam zresztą wrażenie, że w tym fragmencie filmu widać pewne autoironiczne wstawki, wskazujące, że twórcy mają do niego dystans - takie puszczanie oka.
Dlaczego jednak TRZEBA, moim zdaniem, "Avatar" zobaczyć? Bo wykreowany tu świat jest oszałamiający i jest rzeczą całkowicie zdumiewającą, do czego ludzkość doszła w tej dziedzinie. I grzechem byłoby tego nie zobaczyć, gdy jest dostępne za jedyne 28 PLN, w dobrym kinie.
To nie tylko 3D (aczkolwiek może mieć znaczenie - piszesz, że widziałaś "płaskie"). Na moje wyczucie, największe brawa należą się tu "robotnikom", grafikom i programistom, którzy włożyli w ten film swoją wyobraźnię, talent, pasję i ogromną pracę.
Wielce sugestywny jest również efekt "filmu w filmie" - gdy bohater kończy sesję i wraca do świata rzeczywistego, wręcz fizycznie czujemy ten powrót do szarości.
Oczywiście, byłoby genialnie, gdyby dało się zastosować efekty na tym poziomie w filmie, który nie musi iść na kompromisy. No ale ...
Co do Gilliama - nie trawię jego ostatnich filmów, z których widziałem parę, a z "Nieustraszonych braci Grimm" wyszedłem tak wkurzony i zdegustowany, że trzyma mnie aż do dziś. Mając to na uwadze, oraz widząc, jak krytyka wije się, aby coś powiedzieć, tak żeby nie powiedzieć o tym filmie, zakładam, że to jest ten sam poziom.
Pozdrawiam
-
@pasażer
"Braci Grimm" kupiłam jako dodatek do jakiejś gazety, obejrzałam pierwsze pół godziny, dalej nie dobrnęłam. Młodemu (lat 12), bardzo się podobało.
W "Avatarze" faktycznie najbardziej godna uwagi jest robota grafików, wszystkich ludzi z postprodukcji i od efektów specjalnych. Ale czy to pozycja obowiązkowa? Chyba nie, na mnie o wiele większe wrażenie zrobił maelstorm z trzeciej części "Piratów z Karaibów", czysto komputerowy. Co ciekawe, sceny walki zostały nakręcone na statkach wybudowanych na podnośnikach hydraulicznych. Obsada znosiła także ulewny deszcz (klnąc przy okazji na scenarzystów i reżysera), bo mokli przez okrągłe 30 dni produkcji.
Wszystko to można sobie obejrzeć na dwupłytowym wydaniu filmu. I robi to wrażenie o wiele większe, niż cyfrowa nawalanka ;)
-
@biedronka
Czytajac pani komnentarze, mozna kategorycznie stwierdzic, ze czytanie ze zrozumieniem nie jest pani mocna strona.
-
@ Autora
Nie poodoba sie Panu, że ludzie tak schematycznie pokazani. A czy naprawdę jestesmy twórcami najwspanialszej w Kosmosie cywilizacji? Czy takie przymioty jak wrazliwość, czułość, wojowniczy duch który odróżnia zemstę od sprawiedliwości - nie są warte afirmowania?
Co w tym złego że rezyser mówi dzieciakom, które przyjda na film: patrzcie, tacy jestesmy. A moglibysmy byc inni, trochę lepsi.
Znajomy maluch, z domu całkiem przyzwoitego, powiedzial po filmie: fajne ale troche za mało sie bili. Proszę poobserwowac dziesięciolatki. Dzisiejszym dzieciom, które grają w kółko w Warhammery i które każdego Obcego natychmiast w grze zabijają - Avatar niesie przesłanie, które może je zastanowić. A nawet jak nie zastanowi, to moze zrobi maleńką wyrwę w ich poukładanym światku gier i komiksów, w których najwazniejszą sprawą jest walka.
I moze dzieciak dzis zafascynowany Avatarem, nie bedzie robił - jak dorośnie - filmów w stylu krwawych jatek Tarantino. Jakby tym miała skutkować ta prymitywna agitka, to ja poproszę o jeszcze.
Pozdrowienia
-
Chómaniści.
Panie Warzecha.
Ja rozumiem, że w Pańskim mniemaniu jest Pan światłym i wszechstronnym publicystą.
Ale skoro Pan już zajmuje się tabloidalną publicystyką polityczną, to niech Pan przy niej zostanie. Nie warto pisać bzdur o filmie, jeśli kinematografię zna się z "Seansu z Jedynką".
A "czerpania z sowieckiego kina propagandowego" to nawet nie skomentuję. To już objaw a nie zwykła opinia.
Powyższe odnosi się także do Szanownych Komentatorów. Odnoszę wrażenie, że krytykowanie kasowego filmu, nawet go nie oglądając, tylko dlatego, że jest kasowy i wyprodukowany w USA, to chyba musi być w Państwa mniemaniu przejaw elitaryzmu czy awangardy. Nie ma to jak wyrabiać sobie iluzję własnego dobrego smaku, co?
Snobizm jak się patrzy.
-
@Anna Mieszczanek
Z tym przesłaniem filmu, to coś się pani pomieszało: Autochtoni wygrali, bo podjęli walkę, więc wątek pacyfistyczny, przywołany w niektórych komentarzach, de facto w filmie nie istnieje.
Film jest za to bardzo mocno antykorporacyjny, co od samego początku filmu uwypukla zarówno nieskomplikowany scenariusz, jak i nadęte dialogi. Niewątpliwie jest tam m.im. nawiązanie do eksploatacji kanadyjskich złóż naturalnych przez amerykańskie koncerny (Cameron jest Kanadyjczykiem).
Odpowiadając na postawione przez panią pytanie: dopóki nie odkryjemy w kosmosie innej, to jesteśmy autorami zarówno najgorszych, jak i najlepszych cywilizacji, to chyba oczywiste.
-
Gratuluje
Przede wszystkim komentarzy,a moze rowniez komentatorow pod dzisiejszym artykulem.
Przeciez niedawno mozna bylo przeczytac jaki jest %
osob czytajacych ze zrozumieniem w roznych krajach,doskonale widac po lekturze komentarzy,ze
procent ktory przypisano Polsce nie bierze sie z sufitu.
Salon 24 schodzi niestety na psy,naprawde jeszcze rok temu symbolem tego byl niepodzielnie Leski,dzisiaj wychowal sobie dzielna armie nastepcow,to widac
No ale jak raz w miesiacu trzeba podpisywac nowy regulamin,to nawet Palikot by sie pogubil w zawilosciach formalnych
Na Avatara sie nie wybieram,pierwsza recenzja kolegi
ktory byl to nieomal streszczenie powyzszego artykulu p.Warzechy,sens ogladniecia tego filmu to te okulary do 3D,powyzej jest wypowiedz kogos kto zaoszczedzajac na tym pare zl cieszyl sie ,ze "zaliczyl"swiatowa nowinke,tyle tylko ze to nonsens z punktu widzenia kinematografii,tresc i bohaterowie filmu -czytaj powyzej text Warzechy,ogladanie tego filmu bez okularow to jak lizanie loda przez bibulke,
@ All
Z czystym sumieniem wszyskim lubiacym kino moge polecic najwspanialszy obraz jaki widzialem,jest to
film pt "Akira Kurosawa Dreams", czy ktos kojarzy? Kazdemu malkontentowi ,ktory pisemnie uzasadni jakies niedoskonalosci tego filmu zwracam pieniadze
Pzdr
-
@PITHY COMMENTATOR-USA
Salon24 zszedł na psy bardzo dawno. W momencie założenia.
Obawiam się jednak, że to zupełnie co innego niż miałeś na myśli.
-
@Łukasz Warzecha
Nigdy nie chodzę na reklamowane nachalnie filmy, ale naprawdę w ogóle przestałem odwiedzać kino. Mogę wymienić które filmy miałem okazję oglądać w tej dekadzie. Były to Pasja Mela Gibsona i Katyń Wajdy. Zacząłem starannie selekcjonować media i żadne sztuczki graficzne nie wzbudzą mojego zainteresowania.
Dziekuję za obiektywny reportaż. Zaoszczędziłem czas i pieniędze.
-
Pan nie zna słowa metafora?
"Avatar" to baśń a baśnie są o tym - jacy chcielibyśmy byc a nigdy niestety nie będziemy...
Baśń bardzo piękna... a z tekstami o agitkach to Pan tu wygląda jak z zakonu Radia Maryja.
-
A w ogóle to co jest złego w panteiźmie? Ekologii?
A zapomniałem - u nas jak coś w prosty sposób odziałuje na emocjonalnośc filozoficzną/religijną/mistyczną a nie jest katolickie - to SAMO ZŁO, SEKCIARSTWO, "NEW AGE" - czyli na stos, na stos bo monopoliści nie znoszą konkurencji.
-
Tak czytam, czytam i oczom nie wierzę
z faktu nie pójścia na film (kino = rorywka, heloł) - tutaj robi się już nie tylko deklarację, ale niemal manifestację ideologiczną - takie rzeczy to tylko w Polsce...
-
@autor
Jak ktoś widział Pocahontas to może sobie podarować Avatara:
http://www.joemonster.org/art/13127/Co_laczy_Avatara_i_Pocahontas_
-
Jack Hackett,
niezupełnie mi się pomieszało, bo pisałam, że tam był wojowniczy duch który odróżnia zemstę od sprawiedliwości.
A za naszą cywilizację - czy ona jest najlepsza, najgorsza czy i taka i taka jednoczesnie - to mnie jest czasem zwyczajnie wstyd.
Pozdrowienia
-
@
W sumie zgadzam się z autorem, zarzuty jak najbardziej uzasadnione. Mimo wad, to bardzo dobrze zrealizowany film, który obejrzałem w miarę przyjemnie. Nie rzuciło mnie na kolana, ale było ok. Natomiast strona wizualna to mistrzostwo świata i wpływa to na ogolną ocenę filmu. ogólnie 8/10.
-
ALE efekty znakomite, ja siedziałem 2 godz z rozdziawiona japą
3D to kosmos, połączone z dzwiękiem można odlecieć. Film głupkowaty, trzeba wyłączyć umysł, wczuć się w klimat i założyć różowe okulary.
Ps. ci tubylcy jakoś mi przypominali tych kosmitów na wysokich butach którzy pojawiają się na paradach równości.
-
@ Łukasz Warzecha
1. UWAGA TECHNICZNA
To co było widać w kinie to tylko ułamek całej fabuły "Avatara". "Avatar" i jego "Fictional Universe" od początku został pomyślany przez Camerona jako całe franchise, od którego przez wiele lat będą odcinane kupony w postaci sequeli/prequeli, spin-offów, powieście, gier etc.. Zapewne analogicznie jak w przypadku "Star Wars". W związku z tym, jak rozumiem, na temat części tego Wszechświata, która nie została pokazana w pierwszym filmie już teraz można się dowiedzieć więcej z kanonicznych(?) źródeł takich jak np. Pandoropedia. Bez tej dodatkowej wiedzy trudno kompetentnie zrozumieć&krytykować ten film.
2. MOJA OCENA "Avatara"
Generalnie film uważam za niezły - daję mu notę 6/10. Obawiałem się, że będzie gorszy, wiec zostałem pozytywnie zaskoczony.
2.1. ZALETY
2.1.1. Moim zdaniem film generalnie cieszy oczy, choć przyznam, że nie jestem zbyt kompetentny by to oceniać, bo filmów 3D widziałem niewiele, a te które widziałem, widziałem jakieś 10 lat temu. Wprawdzie wiele (choć nie wszystkie) ujęć jest wyraźnie robionych na siłę, aby pokazać proste efekty 3D, ale IMO i tak nie jest to natrętne/męczące.
2.1.2. Wiele koncepcji i detali fabularno-technicznych jest wyjaśnionych/zaprezentowanych (zwłaszcza po uwzględnieniu dodatkowych informacji spoza filmu) z wyjątkową - jak na tego typu pop-widowisko s-f - dbałością o realizm. Np.:
- Względnie realistyczne podróże kosmiczne: Pandora jest księżycem w najbliższym Ziemi układzie Alfa-Centauri i lot na nią trwa aż 6 lat; międzygwiezdny statek jest rozpędzany/hamowany połączonymi siłami (w różnych fazach lotu) napędu termojądrowego, napędu metario-antymaterialnego i żagla fotonowego zasilanego z Ziemi, osiągając prędkość bodajże 0.7c; na statku panuje nieważkość, a sam statek jest chłodzony wielkimi radiatorami i poruszając się w próżni kosmicznej nie wydaje dźwięków ani nie emituje widocznych płomieni z dysz.
- Względnie realistyczna fauna, flora, ekosystemy i krajobrazy Pandory. U różnych gatunków zwierząt widoczne są nawet pewne ślady homologii.
Atmosfera jest umiarkowanie toksyczna (choć fizycznie - tj. temperatura, ciśnienie, gęstość/lepkość - znośna) dla ludzi i przebywanie w niej wymaga hermetycznych kadłubów lub masek.
Latające góry wypełnione są wysokotemperaturowym nadprzewodzącym minerałem i lewitują w lokalnie wzmożonym polu magnetycznym dzięki efektowi Meissnera. Owo pole odpowiada także za lokalne zakłócanie przyrządów w ludzkich pojazdach.
Na'vi porozumiewają się specjalnie stworzonym na potrzeby filmu językiem, z własnym słownikiem i gramatyką, choć część z nich została nauczona angielskiego przez żyjących na Pandorze od wielu lat naukowców. Na'vi żyją na największych złożach "unobtainium" nie przypadkiem, lecz dlatego, że gigantyczne drzewa, które zamieszkują wymagają tego minerału do wzrostu.
Gigantyczne rozmiary&osiągi tamtejszych istot i elementów krajobrazu - oraz niektórych ludzkich maszyn - są usprawiedliwione mniejszą niż na Ziemi grawitacją.
- Zachowanie&motywy ludzi względnie spełniają wymogi prawdopodobieństwa psychologicznego: ludzie korporacji eksploatującej Pandorę nie są bezwzględni i okrutni i nie chcą krzywdzić tubylców; siły przeciw nim używają dopiero wtedy, gdy pokątnymi drogami dowiadują się, że negocjacje dotyczące przesiedlenia nie mogą przynieść skutku a i wtedy zamiast ich pozabijać jedynie wypędzają ich gazem; nawet gdy Na,vi przygotowują powstanie, ludzie zamiast zabijania buntowników wybierają walkę psychologiczną poprzez zniszczenie ich miejsc kultu (choć te znajdują się w terenie skrajnie niesprzyjającym atakowi - we wspomnianych obszarach wzmożonego pola magnetycznego i latających gór).
- Wyjaśniona jest nawet względnie słaba siła militarna Ziemian: na Pandorze nie stacjonuje garnizon wojska ani tym bardziej żadne wojska taktyczne/strategiczne, lecz jedynie nieliczni najemnicy stanowiący lekkie siły porządkowe korporacji (korporacja oczywiście nie dysponuje prawdziwą armią); większe siły nie są potrzebne, bo ludzie zwyczajnie nie przybyli tam walczyć/zabijać i przez wiele lat koegzystowali z tubylcami względnie pokojowo - siły, które tam mają w zupełności wystarczały do obrony przed dziką megafauną i drobnymi partyzanckimi ruchawkami tubylców; uzbrojenie korporacji jest raczej 21-wieczne, nie 22-wieczne, gdyż z racji kosztów związanych z podróżami międzygwiezdnymi (rozpędzenie każdego grama do prędkości podświetlnej kosztuje...) prawie cały sprzęt wydobywczy, transportowy, mieszkalny i militarny jest produkowany in situ metodą stereolitografi, którą nie są w stanie wykonać zbyt zaawansowanych urządzeń; część sprzętu militarnego jest prowizoryczna/improwizowana - doraźnie dostosowany sprzęt cywilny/wydobywczy/ogólnego użytku (prom przerobiony na "bombowiec", "bomba" z ładunków górniczych, "mechy"/"egzoszkielety"); główna powietrzna konfrontacja z siłami Pandory miała miejsce w skrajnie niesprzyjającym terenie w otoczeniu gęsto latających gór i w polu magnetycznym, w którym nie działały radary, nawigacja ani systemy naprowadzania rakiet; mimo tych trudności - i inaczej niż np. wojska Imperium walczące z jakimiś karzełkowatymi miśkami w 6. części "Star Wars" - ludzie i tak względnie łatwo wygrali z tysiącami Na'vi (wspomaganymi/dowodzonymi przez zbuntowanych Ziemian), a ulegli dopiero pod wpływem zmasowanej "Zemsty Gai", której się nie spodziewali, bo zwyczajnie o takiej możliwości nie wiedzieli.
- W odróżnieniu od tego, co widzimy w innych tego typu filmach (np. "Matrix"), śmierć avatara (lub nagłe przerwanie połączenia z nim) nie skutkuje żadnym uszczerbkiem zdrowia sterującego nim zdalnie człowieka (poza przejściowym szokiem).
2.2. WADY
Niestety, film (a przez to całe franchise) nie obył się bez poważnych wad, przez co IMO jego ciekawy potencjał został częściowo zmarnowany.
2.2.1. Irytujące, prostacko-infantylne, westernocentryczne cliche.
Za sprawą tych prostych do granic ubliżenia inteligencji i dawno zgranych motywów, film faktycznie stanowi niewiele więcej niż "Pocahontas w kosmosie", a szkoda. Irytujące nie jest to, że mamy tu cliche, ale to, że cliche, które tu mamy są tak irytujące (za sprawą ich prostactwa i naiwności). Przykładowo:
- Cliche "Miłość na Pandorze" (mieliśmy już choćby "Miłość w Stalingradzie" czy "Miłość w przestrzeni kosmicznej").
- Cliche "Potężnego Białego" (połączony z cliche "Córki Wodza"). Biały człowiek przybywając do obcego sobie świata "dzikich" w kilka miesięcy, mimo początkowej nieudolności, staje się "najlepszym z dzikich" i uwodzi najpiękniejszą z dzikich piękności, pozostawiając "dzikich" konkurentów bez szans. Podobny motyw mieliśmy już choćby w "Ostatnim Samuraju" czy w "Tańczącym z wilkami".
- Cliche "Zachodniego Kanonu Urody". "Dzikie laski" oczywiście muszą być na tyle zbliżone do aktualnie modnego na Zachodzie wzorca piękna kobiety, żeby być "fapalnymi" dla przeciętnego zachodniego zjadacza hamburgerów, choćby takie podobieństwo było szalenie nieprawdopodobne ze względów biologiczno-etnicznych, kulturowych i technicznych. Tak więc, "dzikie piękności" muszą mieć nie_za_bardzo_etniczne rysy i kolor skóry, muszą wyraźnie przekraczać zachodni age of consent, a przy tym nie mogą nosić śladów sfatygowania starzeniem/ciążami/porodami/laktacjami, muszą posiadać nienagannie zdrową&zadbaną skórę, paznokcie i włosy (najlepiej ułożone w jakąś modną fryzurę), nienagannie kompletne, zdrowe, równe i białe uzębienie, nienaganną depilację, żadnych śladów chorób, pasożytów, niedożywienia, urazów czy choćby nieuchronnego w "dzikich" realiach chronicznego niedoboru higieny osobistej. Ponadto muszą w zachodni sposób eksponować swoje walory seksownym wdziankiem skrojonym na zachodnią modłę (eksponującym długie nogi, dekolt nad obfitymi boobies, krągłą dupkę w gruszkę i seksowny pępuszek; ok, akurat u kobiet Na'vi biust jest niewielki, ale jest, a pępuszków brak) i manifestować zachodnią formę seksapilu (ale oczywiście wszystko w granicach zachodniego standardu pruderii wymuszonego przez kryteria PG-13...). A przy tym musi być po zachodniemu wyemancypowana i pyskata, a przy tym bezbronna wobec uroku "Potężnego Białego".
- Cliche "Szlachetnego Dzikusa" (połączony z cliche "Ludzie/Biali to Świnie"). "Dzicy" oczywiście muszą być światopoglądowo homogenni - nie licząc konfliktów interesów wynikających z prostych namiętności typu zazdrość, nieufność i żądza zemsty - kochający honor (pojmowany po zachodniemu), sprawiedliwość, odwagę&męstwo oraz Przyrodę i żyjący z nią w "Równowadze". A przy tym ich życie musi być wolną od cierpienia, chorób, nędzy, podłości i okrucieństwa sielanką, którą Biały Człowiek-Świnia podeptał nie mając do zaoferowania absolutnie nic w zamian, bo oczywiście Białymi/Ludzkimi "błyskotkami" (takimi jak medycyna, broń palna, edukacja i wiedza o świecie, dach nad głową, higiena osobista, zawsze pełny żołądek, czas wolny, prawa człowieka etc.) Szlachetny Dzikus wyniośle gardzi i z ich pomocą nie ma zamiaru nic zmieniać w swoim idealnym modelu życia.
W efekcie mamy tu sytuację naiwnie czarno-białą: "dzicy" są po prostu Szlachetni, bo nie poznajemy żadnej ich podłości ani niskich motywów, a Biali Ludzie (z wyjątkiem garstki pięknoduchów) są po prostu Świniami, bo widzimy, że za ich działaniami stoją tylko niskie motywy takie jak chciwość, a ich obraz świata jest do bólu płytki.
Myślę, że fabułę można by poprawić&uoryginalnić kilkoma stosunkowo prostymi modyfikacjami, np.:
- Przedstawiając ją głównie z perspektywy Na'vi, którzy spotykają ludzi, nie rozumieją ich, obawiają się ich, ale stopniowo ich poznają, choćby z pomocą programu avatarów, ale bez motywu "Potężnego Białego" i "Miłości na Pandorze". Czyli zamiast ludzi poznających świat Na'vi, mielibyśmy Na'vi poznających świat ludzi.
- Pokazując, że życie Na'vi jest ciężkie (a przez to odciskające piętno na urodzie...), pełne nieszczęść, a sami Na'vi są różni - jedni mniej lub bardziej szlachetni, a inni mniej lub bardziej podli. Jak ludzie. Czyli bez motywu "Szlachetnego Dzikusa" i "Zachodniego Kanonu Urody".
- Pokazując, że ludzie "unobtainium" potrzebują desperacko w celu utrzymania swojej cywilizacji, skądinąd niejednorodnej i targanej wewnętrznymi konfliktami politycznymi, ekonomicznymi, kulturowymi, światopoglądowymi i militarnymi, więc ich rabunkowa eksploatacja Pandory jest uwarunkowana trochę bardziej złożonymi czynnikami niż prozaiczna chciwość "Złej Korporacji". Warto by także pokazać, że przyczyną niecnych uczynków, przemocy i okrucieństwa nie zawsze jest prymitywny egoizm i chciwość podlane poczuciem wyższości, ale często trochę bardziej subtelne czynniki jak głupota, resentymenty, uprzedzenia, niewiedza/nieporozumienie, przesadna ostrożność/strach/paranoja czy konflikt interesów typu "albo my, albo oni". Czyli bez uproszczonego motywu "Biały/Człowiek to Świnia".
2.2.2. Irytujące, naiwne nadużycia w fabule i obrazie przedstawianego świata. Dopuszczenie do nich jest prawdopodobnie skutkiem deficytów wyobraźni twórców lub ich niskiego mniemania o wyobraźni i zdolnościach pojmowania widzów.
Dla przykładu:
- Oprawa życia codziennego w połowie 22 wieku zbliżona do współczesnej. A więc mamy tam: ubrania i fryzury takie jak dzisiaj, papierosy, koszykówkę, golf, golenie zarostu, posiłki, ćwiczenia na siłowni, proste wózki inwalidzkie, okulary przeciwsłoneczne etc. - wszystko jak dzisiaj.
- Przyroda Pandory jest w naiwny sposób łudząco konwergentna do przyrody ziemskiej. A więc mamy tam morfologiczno-ekologiczne odpowiedniki paproci, drzew, traw i ogólnie pojętej flory, grzybów owocnikowych, wieloszczetów (choć tu one żyją na lądzie), meduz (choć tu są elementem flory pływającej w powietrzu), owadów, koni, jeleni, wilków, małp, wielkich kotów, pterozaurów, brontoterium. Mamy "zieloną" fotosyntezę, owoce i nasiona, bioluminescencję, tchawkowe systemy oddechowe, układy nerwowe("kompatybilne" z naszym), neurotoksyny (działające także na ludzki układ nerwowy), wzrok i słuch anatomicznie i funkcjonalnie zbliżone do ludzkiego, sen, kończyny/palce/czaszki/kręgosłupy, kości, zęby, pazury/paznokcie, porozumiewanie za pomocą mowy generowanej oddechowo-pokarmowymi gębami, płeć (rozdzielnopłciowość opartą na 2 płciach) i ogólną biochemię opartą na węglu i wodzie, "kompatybilną" z ziemskim Dogmatem Centralnym.
Naiwność tej konwergencji uderza tym bardziej, że choćby w programach pop-naukowych pokazywano nam już nieco bardziej oryginalne pomysły na pozaziemską przyrodę.
- Mamy nawet "morfologiczno-ekologiczny" odpowiednik planety Jowisz...
- Najbardziej uderzające i naiwne jest konwergentne podobieństwo Na'vi do ludzi, w dodatku nieco podretuszowane konwergentnie kocimi cechami. Owo podobieństwo dotyczy zarówno hominidalnaj morfologii - wliczając w to ludzkie cechy będące balastem po dawnych przodkach ewolucyjnych [np. paznokcie, komunikacja za pomocą mowy (z określonymi głoskami i schematem gramatyki) i mimiki, anatomia nogi i stopy - dziedzictwo małpie; 5 palców - dziedzictwo po jednej z gałęzi tetrapodów; układ oddechowy skrzyżowany z pokarmowym - dziedzictwo rybie] - jak również psychiki (wliczając w to takie emocje/reakcje emocjonalne jak monogamiczne zakochiwanie się, przyjemność seksualna, zazdrość, śmiech, śpiewanie, smutek, gniew, płacz etc.) i kultury, zwłaszcza (stereotypowej) kultury Indian północnoamerykańskich.
Podobno pierwotny projekt Na'vi był mniej antropomorficzny, ale zmodyfikowano go, zapewne aby uczynić "dziką laskę" bardziej fapalną, a przez to jej seks z głównym bohaterem (w całości będzie zaprezentowany dopiero na DVD) mniej ocierający się o bestializm... Dodatkowa cena płacona za wepchnięcie do filmu cliche "Potężnego Białego", "Córki Wodza" i "Zachodniego Kanonu Urody".
- Naiwnie dualistyczny transfer ludzkiego umysłu do i za pośrednictwem - jakimś cudem konwergentnie "kompatybilnego" z ludzkim - "układu nerwowego" pandorańskiej botanicznej "Gai". Nadużycie, którego naiwność jest porównywalna z naiwnością niesławnego unieszkodliwienia obcych statków kosmicznych za pomocą napisanego na macintoshu wirusa komputerowego w filmie "Independence Day".
3. POLITYCZNA AGITKA?
Oczywiście w Psychiatryku24 pojawiły się głosy twierdzące, że film jest "lewacką" - tudzież "ekofanatyczną" - agitką. No cóż, obawiam się, że aby ten film uznać za lewacką/ekofanatyczną agitkę trzeba być prawicowym pierdolcem (choć warto zauważyć, że nie każdy prawicowiec musi być pierdolcem), dla którego każdy przekaz wyrażający coś niekompatybilnego z prawicowym popierdoleniem, musi być od razu "agitką", w dodatku oczywiście "lewacką" i "ekofanatyczną". W końcu sprzeciw wobec gospodarki rabunkowej, dewastacji przyrody, chciwości oraz siłą i przemocą wprowadzanego neo-kolonializmu, a nawet żartobliwe aluzje szydzące z bushowskiej inwazji na Irak, są domeną wyłącznie "lewactwa" i "ekofanatyzmu", a wyrażanie ich w pop-kulturze - "agitką". "Jesteś albo z nami, albo z terrorystami"...
4. SPROSTOWANIA/POLEMIKI
> "(...) jakiegokolwiek znaku, że reżyser ma choć ślad dystansu do swojego filmu. Ale nic takiego nie nastąpiło.
(...)
„Avatar” jest śmiertelnie seriozny od początku do końca."
Po pierwsze: Nieprawda. Były takie ślady, choćby nazwa "unobtainium", seks głównego bohatera z "Córką Wodza" (w całości będzie na DVD) czy humorystyczne parafrazy wypowiedzi bushystów.
Po drugie: Czy mam przez to rozumieć, że filmy totalnie poważne - bez (zakamuflowanych) żartów i humorystycznych aluzji - uważa Pan za złe z definicji? Wszystkie te "Odyseje Kosmiczne 2001" (choć i tam były aluzje, np. HAL-IBM), "Człowieki z Żelaza", "Katynie", "Listy Schindlera", "Pasje", "Pianistów", "Nieodwracalne" itp. też?
Może zatem nie lubi Pan innych gatunków filmu niż komedie/parodie/spoofy/pastisze?
> "Dzisiaj więc mogę już całkowitą pewnością napisać: „Avatar” to film do bólu schematyczny, sztuczny, bez polotu, powielający powtarzany w kinie do znudzenia schemat,"
Schematyczny i powielający (patrz punkt 2.2.1.), ale nie do bólu (patrz punkt 2.1.2.).
> "z papierowymi bohaterami, których motywacje są niejasne albo wydumane."
Niby dlaczego "niejasne albo wydumane"?
> "brakuje nawet charakterystycznych dla amerykańskiego kina momentów rozśmieszających (jakiejś błazeńskiej postaci, rozluźniających epizodów itp.)."
Pana takie tokenowe błazeństwa bawią? I uważa je Pan za bardziej oryginalne niż klisze "Avatara"?
> "Co zaś do ideologicznego przesłania fabuły (celowo używam tu mocnego słowa „ideologiczny”, bo takie ono właśnie jest), mieści się ono doskonale w politycznie poprawnym nurcie ekofanatyzmu.
Przy czym Cameron tak ustawia akcję i bohaterów, żeby przypadkiem nie było najmniejszych wątpliwości, kto tu jest dobry, a kto zły. Pod tym względem „Avatar” czerpie, może nieświadomie, ze wzorów sowieckiego kina propagandowego (walka z kułakami, sabotażystami itd.)."
Ech, patrz punkt 3.
> "Jak jest wojskowy, to wiadomo – musi być zły do szpiku kości."
Wojskowy z "Avatara" nie jest zły do szpiku kości.
> "Nieważne, że jego działania tak gdzieś od połowy filmu nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem,"
Bo?
> "zasadami taktyki,"
Bo?
> "jakąkolwiek zrozumiałą motywacją."
?
> "Kogoś takiego nikt normalny nie wynająłby do ochrony nawet hurtowni z majtkami, bo w biznesie ochroniarskim są potrzebni fachowcy, a nie psychopaci, (...)"
On nie jest psychopatą, prędzej nieco porywczym, autorytarnym maczo i "starym wygą". A przy okazji pasjonatem swojego zawodu. Moim zdaniem odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.
> "Mamy szefa misji, ogarniętego żądzą bezwzględnego zysku,"
Moim zdaniem jednak niezupełnie "bezwzględnego". On jednak miał jakieś skrupuły i wyrzuty sumienia.
> "mamy do bólu szlachetną panią doktor, która rozumie dobrych i krzywdzonych tubylców, przytulających się do drzewek."
A cóż jest trudnego lub niezwykłego w ich zrozumieniu? Może dla osobnika wzmiankowanego w punkcie 3. - który w ramach antylewacko-antyekofanatycznej manifestacji z rozkoszą nawet "na złość tacie nasra se w gacie" - coś jest, ale dla mnie nie ma.
> "No i mamy głównego bohatera, który, zmieniając front, nie przeżywa żadnych rozterek, żadnych konfliktów lojalności, żadnej refleksji, czy warto zdradzać własną rasę."
Po pierwsze: Ja odniosłem wrażenie, że jakieś rozterki jednak przeżywał.
Po drugie: "Zdradzić rasę"? Chyba tylko osobnik wzmiankowany w punkcie 3. mógłby to tak postrzegać. Jeśli już, to nie "rasę", tylko dyrekcję jednego oddziału pewnej prywatnej firmy, która zatrudniła go za pieniądze jako najemnika-amatora. I to "zdradzić" nie z byle powodu, tylko dlatego, że owa dyrekcja zamierzała krzywdzić jego ukochaną. Gdyby pański pracodawca przy panu wymacał pańską małżonkę i zadeklarował ochotę ostrego jej zerżnięcia, to za sprawą "lojalności wobec rasy" nie dałby mu Pan po twarzy i nie porzucił swojej szacownej posady w jego szacownym czasopiśmie?
Zresztą, dlaczego "zdradzenie rasy" ma być gorsze od zdradzenia własnej ukochanej, własnych przekonań moralnych i własnego interesu (zresztą, może gość tubylców lubił bardziej niż swoją "rasę", która nawet nie chciała sfinansować mu operacji kręgosłupa uszkodzonego podczas służby w jej interesie)?
> "Ludzie w ogóle nie są – poza garstką „dobrych” – przedstawieni w Avatarze zbyt korzystnie. Przylecieli na obcą planetę łupić i zabijać"
Nieprawda. Nie przybyli ani łupić (unobtainium dla tubylców nie jest do niczego potrzebne), ani tym bardziej zabijać. Patrz wyżej punkt 2.1.2..
> "Tubylcy natomiast chodzą po lesie, głaszczą drzewa, każde zabite zwierze przepraszają, że musieli je zabić i są chyba ewenementem na skalą kosmiczną: nie wojują ze sobą nawzajem, są łagodni jak baranki, a jednocześnie wojowniczy."
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że była jakaś wzmianka o walkach między plemionami czy klanami Na'vi, chyba przy okazji historyjki o "Toruk Makto".
> "Przykro mi to pisać, ale jest „Avatar” po prostu prymitywną, ekologiczną agitką,"
Przykro mi to pisać, ale po raz kolejny jawi mi się Pan jako prawicowy Sam Wiesz Kto...
pozdrawiam
Quasi
-
@Pomiot Zbiorowy 1 - brawo, Quasi!
jesteś niezawodny :)
-
@panie Łukaszu
Byłem pierwszy raz na filmie 3D wlaśnie na tym,
gdyz nigdy wczesniej nie byłem, bo to filmy dla dzieci
Musi pan to chyba wiedzieć ?
Nie raz przyjdzie panu tam sie wybrać i cieszyc sie razem z dzieckiem z tej techniki i przesłań dla młodego widza :-)
Poczekajmy wiec na filmy dla dorosłych .
Pozdrawiam
-
@L.L.Leming być może ale w takim razie dotyczy tylko pańskiego casusu
a na tej podstawie raczej bym nie generalizowała. :)
Pański casus- 'liberała' z manią prześladowczą tudzież fobią podlegałby raczej ocenia pana Traube - obecnego tu na forum :)
Dlatego proszę nie fiksować się tym razem na mnie :)
-
@Pomiot Zbiorowy 1 he he nie prywatnej firmy tylko koncernu
i to koncernu współdziałającego z podlegającym chyba całemu państwu a nawet planecie wojskiem :)
Przykro mi dodać ale Panu polecam szczególnie film polecany przez katalońskich komunistów 12 letnim dzieciom pt Labirynt Pana. Tam nie będzie znienawidzonego happy endu - będzie łaskawa eutanazja obrzydliwe 'płody' i wszystkie te obrazy, które Panów miłośników postępowej lewicy technicznej zdają się tak bardzo radować.
-
@Pomiot Zbiorowy 1
Podziwiam Pana/Pani wypowiedź.
Gdybym ja chciał spisywać tyle argumentów i myśli w dyskusji z prawicowymi wyznawcami z klapkami na oczach, zdając sobie sprawę, że to prawie jak groch o ścianę - to zapewne by mnie szlag trafił.
-
@ autor i inni :-)
Zgadzam się częściowo z autorem, ale nie we wszystkim, a swoje przemyślenia ująłem w notatce
http://awaris.salon24.pl/
-
@Duke Atkins
Tylko się nie posikaj ze szczęścia. On to w dużej mierze przetłumaczył z angielskiego źródła, które sam podał, włącznie z głupotami, których nie brakuje w źródle i dołożył trochę swoich własnych. A że mu się chciało, aż tyle czasu na to poświęcić, no to rzeczywiście trochę dziwne, ale to już jego sprawa.
-
@ biedronka
> "he he nie prywatnej firmy tylko koncernu"
Koncern to nie firma? Koncern nie jest prywatny?
Zresztą:
"With millions of shareholders, RDA is the oldest and largest of the quasi-governmental administrative entities (QGAEs). But its origins are far more modest. The entity that would become RDA was little more than a Silicon Valley garage startup in the early 21st century, when its two founders borrowed money from family members to begin the compan."
> "i to koncernu współdziałającego z podlegającym chyba całemu państwu a nawet planecie wojskiem :)"
Nieprawda. Siły, z którymi RDA współpracuje to jej własne lekkozbrojne ["(...) These rights were granted to RDA in perpetuity by the Interplanetary Commerce Administration (ICA), with the stipulation that they abide by a treaty that prohibits weapons of mass destruction and limits military power in space."] siły porządkowe złożone z najemników, a nie żadne wojsko podległe państwu/planecie.
> "Przykro mi dodać ale Panu polecam szczególnie film polecany przez katalońskich komunistów 12 letnim dzieciom pt Labirynt Pana. Tam nie będzie znienawidzonego happy endu - będzie łaskawa eutanazja obrzydliwe 'płody' i wszystkie te obrazy, które Panów miłośników postępowej lewicy technicznej zdają się tak bardzo radować."
Obiekcje wobec tego filmu ze strony prawicowych pierdolców (i francofanów) są mi znane.
pozdrawiam
Quasi
-
Avatar
Avator to NIE jest dobry film. zwyczajnie nie jest. Na technologii 3D się nie znam, więc się nie wypowiadam, ale jest ona jedynym racjionalnym powodem, żeby wybrać się na ten film.
Ekoagitka? owszem momentami, ale w tej próżni fabularnej nalezy się pochwała, że przynajmiej przez kilka minut o coś autorom chodzi.
To mógłby być film o współczesnych wojnach. Mogłby poruszać i pokazywać drugie dno. Niestety. Mam silne wrażnie, ze więc podtekstów i chęć pokazania problemu społecznego znajdujemy w Rambo.
Kwestia zdrady rasy jak wszystko w tym filmie ginie w bzdurze, ale jesli się uprzemy występuje, ale bohater ma jednak jakieś wątpliwości moralne patrz (30s w 3-godzinnym filmie).
Mnie rozbily absolutnie nawiązania kulturowe w tym ...dziele. Są tak przerażająco niskie. Poza spomnianym Rambo była jeszcze powtórka scenariusza z Pocahontas. jestem pod wrażniem.
-
Podsumowanie ponieważ wątek umarł 11 stycznia oraz Zmartwychwstanie bo jest 21
Watykan Bóg Zapłać Towarzyszu Warzecha.
czuwający - B.Cyfra Rzymska
Ps.A tych warkoczy, czy jeszcze gorzej...ogonów co se wsadzali w......to Ście nie napiętnowali :(
jeszcze raz, tym razem karcący - B.Cyfra Rzymska
-
@Pomiot Zbiorowy 1
Szacunek :)))
Czytałem i z każdym przeczytanym wersem osuwałem się na kolana.:DDD, a jest to pozycja niewygodna dla mnie.
I w ten sposób wpisałem się do fanklubu PodmiotuZbiorowego 1.
Piszę w lubczasopismach
-
23.05.2012 01:22
-
14.05.2012 13:57
-
13.05.2012 23:08
-
13.05.2012 23:08
Ostatnie notki
-
Mój apel do posła Niesiołowskiego
Panie pośle Niesiołowski Ogromnie mnie Pan zawiódł i rozczarował. Pańska postawa jest dla mnie...
13.05.2012 21:11 165 -
Pomyśl samodzielnie, pomyśl spokojnie
Zaraz po 10 kwietnia 2010 roku dotarły do mnie trzy rzeczy. Pierwsza – że katastrofa będzie dzielić historię...
10.04.2012 11:49 359 -
Policjo, na mnie już nie licz
Dwie historie z ostatnich dni. Historia pierwsza. Celebrytka i serialowa aktoreczka wraz z dziennikarzem TVN Turbo...
21.03.2012 17:07 253
Moje ostatnie komentarze
-
Hm, gloryfikowałem Stefana kiedykolwiek? Może Pani przypomnieć, gdzie i jak?H
13.05.2012 23:49
-
Tu się z Panem kompletnie nie zgodzę. Ludzkie losy chodzą różnymi drogami. Można na dobrą...
13.05.2012 23:44
-
To Pan jest nie na bieżąco. Nie wpadła Panu w ręce najnowsza książka Wierzbickiego "Ta...
13.05.2012 22:11
-
http://www.youtube.com/watch?v=xpYjVEyhyjA&feature=youtube_gdata_player Tu ma Pan oryginał....
10.04.2012 19:29
-
Wziął Pan wypowiedź Kopaczowej ze stenogramu. Stenogram został zmieniony w stosunku do...
10.04.2012 19:24
Najpopularniejsze notki
-
Pomyśl samodzielnie, pomyśl spokojnie
komentarze: 359
-
Policjo, na mnie już nie licz
komentarze: 253
-
Mój apel do posła Niesiołowskiego
komentarze: 165
-
Cztery wątki katastrofy
komentarze: 138
-
Kto ma problem z rozumieniem demokracji?
komentarze: 46
Aktywne dyskusje
-
Mój apel do posła Niesiołowskiego
komentarze: 165ostatnio: MARKOWA
-
Pomyśl samodzielnie, pomyśl spokojnie
komentarze: 359ostatnio: BAZYL
-
Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?
komentarze: 290ostatnio: ZDZISLAWA
-
Policjo, na mnie już nie licz
komentarze: 253ostatnio: WIKAT
-
Kto ma problem z rozumieniem demokracji?
komentarze: 46ostatnio: LUCF
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Antoni Dudek 109 652
- Fakt - Opinie 189 58
- Free Your Mind 1435 61474
- Grim Sfirkow 453 6680
- Jacek Korabita Kowalski 356 642
- kataryna 334 4816
- Kot z Cheshire 190 1893
- Marek Magierowski 15 0
- Miroslaw Barszcz 0 35
- Tomasz P. Terlikowski 458 1468





